-

ainolatak

Śledzie po inuicku a elżbietańskie prawo i prawniczość

Rozrósł mi się komentarz, więc wrzucam go jako spontaniczną mini-reakcję na genialne określenie preparowania mózgów, czyli śledzie po inuicku autorstwa Gospodarza oraz na komentarze dotyczące prawa vs. prawniczości pod linkowaną notką ;)

Teatr elżbietański to w istocie śledzie po inuicku, popijane zmrożoną agitką dla znieczulenia. Co więcej sam autor sztuki był takim śledziem, który pokrojony w według przepisu, ułożony został w dorsza…znaczy Szekspira.

 

Śledź, czyli Lopez

Kupiec wenecki bazuje na historii, która odbiła się szerokim echem w elżbietańskim czasie – przypadku doktora Roderigo Lopeza, żyda portugalskiego pochodzenia, który przeszedł na protestantyzm, podobnie jak grupa innych żydów żyjących w Londynie (tzw. Marranos, czyli żydów udających chrześcijan). Lopez został cenionym lekarzem samej Elżbiety I. Żyło mu się bardzo dobrze, mimo że antysemityzm rozbujał się na nowo. W pewnym momencie został tłumaczem portugalskiego księcia Don Antonio, który pozbawiony tronu Portugalii przez Filipa II, po ratunek przybył do Anglii (przy okazji podnosząc antyhiszpańskie nastroje). Antonio nieustannie poniżał Lopeza – mimo, że korzystał z jego pomocy jako tłumacza. Medyk królowej ostatecznie mając dość Portugalczyka przestał być wystarczająco antyhiszpański. Stał się tym samym idealnym kozłem ofiarnym w planach ostatniego faworyta i intryganta na dworze, Roberta Devereux (Essexa), który nie przepadając za żydem chciał zabłysnąć odkryciem spisku na życie królowej, okazując tym samym najwyższą miłość i troskę o nią samą oraz Anglię (co było tak modne i wysoko cenione przez jemu współczesnych). Przechwycił rzekomy list Lopeza wysłany od króla Filipa do jednego z jego hiszpańskich agentów. Lopez i wspólnicy za 50 tys. dukatów mieli podobno zabić znienawidzonego Antonio, a w rzeczywistości posunąć się jeszcze dalej i otruć Elżbietę. Żydowski medyk został aresztowany. Zmotywowany torturami przyznał się, choć tortury bez dowodów winy były niezgodne z prawem. Odbył się oczywiście nad żydem sąd, który uznał go za morderczego zdrajcę, gorszego od samego Judasza. Nie jestem pewna, czy prawnicy, którzy uwielbiają sztuki Szekspira odnoszą się do tego procesu jako przykładu zastosowania prawa, czy prawniczości? Ale mam nadzieję, że komentatorzy pomogą odpowiedzieć na to pytanie. Jednak nawet Elka ociągała się z podpisaniem wyroku śmierci, bo sprawa była delikatnie mówiąc dęta. Wyrok wykonano, choć powszechnie uważano to za bulwersujący skandal i aferę Essexa, a ploty o niesprawiedliwości sądu leciały na prawo i lewo. Śledź już śmierdział, więc trzeba było coś zrobić. W sukurs przyszła sztuka teatralna i zadowoliła każdego konsumenta, nawet wspólczesnego.

 

Przepis na śledzia po inuicku według dorsza

Bierzemy żyda – żeby nawet prostaczek zrozumiał, jemu i córce nadajemy imiona żydowskie – który, jak to udowodnił sąd, jest człowiekiem niegodnym zaufania. Przedstawiamy go tak strasznie, że tylko sam diabeł w skórze żyda mógłby być straszniejszy. Żyd nienawidzi swojego konkurenta Antonio (jakieś takie portugalskie imię się przyplątało… mimo że akcja toczy się we Włoszech) za to, że ten niezmiennie go lekceważy i oskarża o lichwę. O dziwo, konkurent prosi lichwiarza o pożyczkę (by wysłać Bassanio do dziedziczki Porcji). Jest to świetna okazja dla żyda, by zemścić się za zniewagi. Zemsta jest jednak chora, bo żyd przedkłada mordercze perwersje – przecież kilogramowe odsetki ociekające krwią nie są normalne – od zwykłego biznesowego kontraktu. Tak perwersyjnej lichwy to ani Wenecjanie, ani Londyńczycy na oczy nie widzieli.

Śledź już zatem odpowiednio śmierdzi. Ale, żeby jednak nie zepsuł się do końca, zanim skończymy potrawę musi być podlany zmrożoną gawędą o niesprawiedliwości stronniczego sądu, który uznaje żyda winnym zanim jeszcze rozpoczął się proces. Taka stronniczość i niekompetencja tylko w katolickiej Wenecji prześladującej żydów jest możliwa….Londyńczycy wprawdzie widzieli przedsmak niesprawiedliwości w przypadku Lopeza, no ale w takiej Wenecji to dopiero…. Jednakowoż, kiedy tylko pokrojonego śledzia zrobi się widzowi tragicznie żal, wstrzymujemy jego podlewanie. Bo przecież nie o to tu chodzi, do akcji bowiem wkracza Porcja gwarancji praworządności i spokoju obywateli, która mówi, że nie można dopuścić do precedensu, kiedy ktoś od tak sobie (nawet jeśli na podstawie prawnego zapisu) będzie czegoś żądał. Na dodatek czegoś tak niemiłosiernego i kombinował inaczej niż mówi Porcja. Co to to nie, bo potrawa inuicka musi się udać.

No i jeszcze śledź a’la dorsz…

Jedno jest pewne, ten który kroił w czasach Elki śledzia wcale nie pisał bzdur, a znał się na preparowaniu spokoju w umysłach wzburzonych i zaniepokojonych stanem prawnym korony brytyjskiej obywateli.

Zostają jeszcze tylko pytania…Czy prawnicy zachwycający się elżbietańskimi sztukami, w szczególności Szekspira, znają ich tła? Jak oceniają prawo, które funkcjonowało za Elżbiety I, a które nie miało nic wspólnego z chrześcijańskim postulatem miłosierdzia, za to było pełne wykwitów prawniczości? I w końcu, po co właśnie po procesie Lopeza, ta wiekopomna farsa powstała? Po to by zapodać morał, że prawo jest ważniejsze niż prawniczość, kiedy rzeczywistość pokazywała inaczej?

 

Ps. O teatrze elżbietańskim i śledziu a’la dorszu będzie jeszcze odrębny obiecany wpis ;)



tagi: żydzi  propaganda  prawo  elżbieta i  szekspir  śledzie 

ainolatak
22 marca 2018 19:02
16     3394    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @ainolatak
22 marca 2018 19:51

Jednak łezka się w oku kręci dziś mamy Wesołowską :(

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak
22 marca 2018 19:53

mówisz, że Wesołowska słabe te rozprawy robi i brakuje sfabrykowanych dowodów, lub w ogóle ich brak? ;))

nigdy nie oglądałam

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ainolatak 22 marca 2018 19:53
22 marca 2018 19:57

Mam na myśli, że dzisiaj zamiast szekspira jak trzeba "ocieplić" wizerunek sądu to jest Wesołowska i "kiedyś było lepiej" :) ... też nie oglądałem, ale się wypowiem typowy Janusz się we mnie budzi :)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak
22 marca 2018 20:01

Tekst świetny, bardzo dziękuję. Kolejny dowód na to, że utworów literackich nie sposób rozpatrywac w oderwaniu od szerokiego kontekstu historycznego.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @parasolnikov 22 marca 2018 19:57
22 marca 2018 20:01

jak mogłam nie wpaść na to, że ona od ocieplenia i rozbawienia musi być...

no ale z tym Januszem nie przesadzaj, bo ostatnio to taką petersoniadę urządziłeś, ze hoho ;)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 22 marca 2018 20:01
22 marca 2018 20:10

Teatr elżbietański, to była kwintesencja propagandy politycznej i manipulowania opinią publiczną. Oczywiscie to nie tylko Szekspiroidy, ale pomniejsze sztuki wystawiane na każdym uniwerku i przy szkołach prawniczych(!). Każda z nich powinna być rozpracowana w kontekście propagandowym (niektóre już są, szczególnie te z okresu kiedy miała chrapkę na francuskiego męża). No ale u nas to herezja myśleć o tym inaczej niż jak o wybitnym dziele literackim, ewentualnie natchnieniu prawników....

i dziękuję :)

zaloguj się by móc komentować

Tytus @ainolatak
22 marca 2018 20:52

Super przepis!

"Śledź już śmierdział"

Takim to sposobem doszło do powstania surströmming.

Dziękuję!

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Tytus 22 marca 2018 20:52
22 marca 2018 21:52

Kto by pomyślał, że kisili śledzie, prawda? Choć z pewnością Szekspir nie był twórcą przepisu ;)

Miło, że Pan wpadł :)

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @ainolatak
22 marca 2018 22:12

Głowa psuje się od ryby. WS mógłby się zatrudnić w gazowni tamtych czasów. 

zaloguj się by móc komentować

orjan @ainolatak
23 marca 2018 10:29

Bez głębszego badania, tak na wyczucie, wydaje mi się, iż ustrój elżbietańskiej Anglii był już zupełnie wszędobylski wobec obywateli.  A jeszcze bardziej wobec tych mieszkańców, którym na danym etapie odmawiano statusu pełnoprawnych obywateli (np. w kwestii wiary, o czym w SN tyle było już mowy). Taki ustrój musi staczać się ku prawniczości.

Ale też w Anglii nadal funkcjonowały samorządy a w ich obrębie nadal funkcjonowało chrześcijańskie pojęcie prawa uznające, że sens prawa jest ważniejszy, niż litera przepisu.

Dlatego ówcześni Anglicy mieli świadomość, że są sprawy i rzeczy prawem zakazane, chociaż nie są wcale złe, że zakazane może być nawet samo Dobro i - odwrotnie - sprawianie zła może mieć dla siebie ochronę, a nawet nakaz prawa. Być może stąd brała się intelektualna skłonność Anglików (niekoniecznie praktyka orzecznicza), aby z prawniczość obserwować wg kryterium: klin, klinem.

Jeśli powyższy domysł jest trafny, to wypada "Kupca Weneckiego" ulokować wręcz koło publicystyki społecznej złagodzonej do formy farsy.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @adamo21 22 marca 2018 22:12
23 marca 2018 19:26

Świetne spostrzeżenie :)

To jest właśnie to, bo przecież propaganda w Kupcu weneckim jest bardziej finezyjnie podana niż ja to zrobiłam. Wielość wątków i komicznych sytuacji, dodatkowe elementy, które pieczołowicie budują efekt, jaki chce się wywołać. Np. ta litość nad żydem to nie tylko z powodu niesprawiedliwości sądu, ale też jego miłości do niezbyt lojalnej córki, co ponownie miało zbliżyć myśli do Lopeza, bo ten też był szalenie oddany swojej rodzinie. Jest też masa szczegółów, które zabawnie opisał w swojej notce Coryllus, które wpływają że ta propaganda nie jest łopatologiczna, a że tak powiem dla inteligenta ;)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @orjan 23 marca 2018 10:29
23 marca 2018 20:01

Dziękuje, że się Pan odezwał, bo to m.in. Pana komentarz mnie zainspirował mnie do tego krótkiego wpisu i liczyłam na wymianę myśli :)

Najpierw kilka słów o prawie za Elżbiety I . Prawie każdy urząd zajmujący się prawem akceptował łapówkę i faworyzował oskarżającego. Łapówki brali sędziowie, szeryfowie, stróże prawa i lokalni przedstawiciele Justice of Peace, więc raczej nie dam sobie ręki obciąć, że na poziomie lokalnym funkcjonowało chrześcijańskie pojęcie prawa, szczególnie analizując w jak „chrześcijański” sposób karani śmiercią byli katolicy np. św. Małgorzata Clitherow, która była w ciąży, kiedy ją zamęczono – a prawo zabraniało skazywać i karać kobiety w ciąży (dopiero po urodzeniu dziecka mogły odbyć karę). Nie będę wchodzić szczegółowo w podział na 6 stanów/kategorii ludzi – od możnych na pierwszym miejscu, po zwykłych szaraczków, a na końcu kobiety. Jasna sprawa, że system sądowniczy faworyzował „szlachetnie” urodzonych z pierwszej kategorii. Ani Elżbieta, ani Cecil nie reformowali systemu prawnego, co po jej śmierci było wielkim problemem dla spadkobiercy korony.

No ale najważniejsze: ten „klin, klinem”.

Uważam, że właśnie żadnego klina nie było w sztuce Kupiec wenecki. Bo i sztuki nie były „publicystyką” społeczną, a narzędziem wybitnie politycznym i propagandowym, z dodatkami dobrej zabawy dla gawiedzi. Pierwsze, to za Elki utworzono specjalny urząd cenzorski (jako jedyny urząd dotrwał do XX wieku bez zakłóceń i przerywania działania!). Mistrz eventów (Master of Ravel) czyli cenzor decydował o całej produkcji i sztuce teatralnej z tekstem włącznie. Na przedstawienie w Londynie przychodziło coś ok. 3 tys. ludzi, więc to była bardzo poważna rzecz i nic co nie było zgodne z polityką władzy nie miało prawa wyjść. A jeśli tak się wydarzyło, to tak jak w przypadkuBena Jonsona i Thomasa Nashe autorzy sztuki najzwyczajniej szli za kraty (np. za sztukę Wyspa psów). Wcale niezaskakująco osoba występująca pod nazwiskiem Shake-sperae nigdy nie miała problemów z cenzurą…..może dlatego, że były po politycznej linii i co najwyżej kręciły się wokół krytyki kogoś, kto na dworze akurat wypadł z łask. Taki Makbeth – typowe zamówienie polityczne, by podlizać się przyszłemu władcy korony, które zamówił Essex stawiający na Jakuba Stuarta, kiedy Elka raczej już zaliczała swoje ostatnie momenty władzy. Ale nie będę tego ciągnąć, bo mam jeszcze o tym jakąś notkę napisać.

Trudno więc mówić o klinie szczególnie w sytuacji, kiedy produkcja teatralna zamówiona jest, by po pierwsze uspokoić nastroje, po drugie zrobić widzom wodę z mózgów odwracając znaczenia i wkładając prawdziwych bohaterów w odwrotne sytuacje, bo to ma miejsce w Kupcu weneckim. Żyd Lopez, na którym przećwiczono prawniczość został wtłoczony w żyda weneckiego, który sam reprezentował prawniczość, a Porcja reprezentowała prawo chrześcijańskie. Trudno o coś bardziej przewrotnego, ale ponieważ przy okazji było wielowątkowe i komiczne, ludzie jeszcze gadali, ale się już śmieli, a w końcu przestali zastanawiać, gdzie jest prawda.

Dlatego odwoływanie się do sztuk Szekspira jako wzorów zachowań czy wskazań jak powinno wyglądać prawo i satyra na władzę, jest wielką naiwnością z naszej strony. Na szczęście całkiem sporo już powstało analiz dotyczących rzeczywistych wątków zamówień politycznych sztuk elżbietańskich. Ale czy wyciągamy z tego wnioski?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ainolatak
27 marca 2018 08:11

Dzięki. Przepis wybornie przewrotny. Majstersztyk propagandy. 

A czy ma pani jakieś haki na Elżbietę 2? Księżna Diana? To znaczy relacja teściowa synowa? Nie mogę znaleźć żadnych donosów na Her Majesty.  

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Magazynier 27 marca 2018 08:11
27 marca 2018 19:24

Nie może Pan znaleźć donosów, bo z tego co widzę internet został wyczyszczony z negatywnych tytułów o Her Majesty… Monarchię znowu w opinii publicznej wywindowano do góry poprzez przedstawiane Elżbiety  w usprawiedliwiająco-pozytywnym świetle.

Rzeczywiście publicznie Elżbieta II pokazała swoją prawdziwą naturę przy przeczołgiwaniu Diany. Chociaż wcześniej też fatalnie traktowała swoją siostrę (i nie chodzi mi o jej związek z żonatym). Wszystko jest teraz przekręcone w stosunku do rzeczywistości jaka wtedy panowała. Mieszkałam w tamtym czasie w UK i pamiętam co się działo na rok przed wypadkiem, kiedy ludzie wręcz zaczęli powątpiewać, czy utrzymywanie takiej monarchii i królowej ma jakikolwiek sens.

A jak ta wzorowa władczyni, jak i wzorowa żona i matka, głowa kościoła była  „święta i miłosierna” pokazał dobitnie wypadek księżnej Diany. Wcześniej co rusz wychodziła historia jak teściowa upokarza synową i ma z tego głęboką satysfakcję. Po jej śmierci mówiły o tym nie tylko media, a nawet „arystokracja” rozsznurowała wcześniej zaciśnięte usta i zdradziła co nieco. W grę w ogóle nie wchodziło współczucie dla Diany, a jedynie pielęgnowana nienawiść  – Elżbieta II pod warstwą chłodu majestatu skrywa całkiem spore okrucieństwo i pogardę. To że lubi dominować i nie zna słowa nie, było wiadomo już wcześniej. Typ, który nie wybacza (jeden jedyny wyjątek to miękkie serce dla Filipa, ale już nie dla swoich dzieci). Jak kogoś nienawidziła, to głęboko z wielką siłą i mściwością.

Nawet śmierć nie przeszkadzała jej okazywać tych uczuć.  Dopiero doradcy uzmysłowili jej, że za chwilę ludzie nie przyjdą pod pałac oglądać, a raczej rzucać kamieniami.   Taka była „współczująca”, że nie było mowy by dać Karolowi swój samolot ze Szkocji, gdzie wtedy przebywali, by poleciał do Paryża. Bo to jest królewski samolot, który nie służy do przewożenia jakiś tam zwłok… Nie było też mowy o opuszczeniu flagi królewskiej do połowy na znak żałoby w rodzinie królewskiej (co standardowo się robi). Jak zobaczyła wkurzenie tłumów, trochę się wystraszyła i zaproponowała, żeby wywiesić i opuścić Union flag, zamiast królewskiej. Stwierdziła, ze pogrzeb ma być mały i prywatny. Chyba po raz pierwszy Karol nie wytrzymał i razem z Blairem uzgodnił, że pochówek będzie państwowy.

A z drugiej strony Elżbieta była znanym predatorem – polowanie to sens jej życia ;) Zazdrosna o władzę innych. Chorobliwie skąpa - wszyscy się nabijali, że nawet płatków kukurydzianych z miski nie je (bo trzeba myć) tylko wprost z pojemnika tupperware, w którym były przechowywane ;) W kontekście skąpstwa można ją przyrównać do Elżbiety numer 1. O ile pierwsza miała błyskotliwy umysł, świetnie przemawiała, pisała, znała chyba z 7 języków, to Elka numer 2 pod tym względem nie przerastała poziomu stajennego i faktycznie drwiono z jej dukanych, słabych spiczy. Ponieważ jednak zawsze wyglądała poważnie, nie miała radosnego usposobienia, ani nie znała się na żartach, poza tym była starszą córką, nie było wyjścia i padło na tą długowieczną kobitę.  

To taki hak „miłości i miłosierdzia” głowy ichniejszego kościoła. Coś było jeszcze z zarządzaniem nieruchomościami królewskimi, ale nie pamiętam tak w biegu szczegółów.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ainolatak 27 marca 2018 19:24
27 marca 2018 20:48

Dzięki piękne. Czy mogę zacytować ten pani hak w drugiej części Netflixa?

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować