-

ainolatak

Góra Michała, latarnia Gabriela

Dzisiaj zabiorę Państwa na wycieczkę ;)

U ujścia rzeki Couesnon do kanału La Manche znajduje się skalista wyspa pływowa z 1300-letnim opactwem na szczycie wzgórza oraz średniowieczną wioską położoną tuż przy linii brzegowej. To zapierająca dech i wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, Mont Saint-Michel, czyli Góra Świętego Michała na niebezpiecznym morzu (Mons Sancti Michaeli in periculo Mari).



Początek

Ta górzysta i nieprzyjazna dla ludzi wyspa staje się w szóstym wieku Mont Tomb –  miejscem pobytu pustelników. Mont odizolowany pływami od lądu, jest również idealnym punktem obronnym, dlatego w kolejnym stuleciu  Bretończycy urządzają tam fortecę. Jednak nie takie było przeznaczenie wyspy – w dziewięciowiecznym manuskrypcie znajduje się bowiem opis objawień Archanioła Michała, których w 708 roku miał doświadczyć Aubert, biskup oddalonego kilkanaście kilometrów Avranches. Otrzymał on rozkaz od Wojownika Bożego wybudowania na Mont sanktuarium, w którym będzie on czczony. Archanioł Michał, nigdy nie wybiera łatwo dostępnych miejsc, ale budowa wysokiej na prawie 80 metrów skale, na której północny wiatr wieje z prędkością do 230 km na godzinę, a fale są najsilniejsze w Europie zachodniej, osiągając wysokość 15 metrów, zupełnie przerasta biskupa, który w bezradności zapomina o nakazie.

Objawienie powtórzyło się i ponownie Aubert lekceważy zadanie. Za trzecim razem, by zmotywować biskupa  Archanioł Michał dotyka palcem głowy niedowiarka wypalając okrągłą dziurę w czaszce, która jako relikwia zachowała się do dnia dzisiejszego. Współcześni naukowcy twierdzą, że dziura jest pozostałością po torbieli naskórkowej. Nie wiem jak taka torbiel może przebić na wylot kość czaszki, ale może jakiś lekarz w komentarzu to wyjaśni.

Tak czy inaczej,  biskup z dziurą w głowie zabiera się do roboty i rok później na Górze pojawia się niskie dwuczęściowe oratorium, do którego ściągnięci są mnisi. Jedną ze ścian oratorium do dziś można zobaczyć w podziemiach opactwa.

Opactwo i Notre-Dame-sous-Terre

Pod koniec IX wieku Normanowie podbijają Francję i wypierają Bretończyków z wyspy. Najeźdźcom zależy na pokazaniu, że zasługują na władanie chrześcijańską ziemią.  Ambitnie podchodzą do planu przekształcenia sanktuarium w jedno z największych centrów religijnych w królestwie i Europie. W 966 roku sprowadzają do opactwa benedyktynów, znanych ówczesnych budowniczych, którzy razem z wybitnym architektem katedr, Williamem de Volpiano, rozpoczynają niesamowitą i skomplikowaną architektonicznie przebudowę karolińskiego sanktuarium w romański kościół.

Patronat nad budową opactwa obejmuje Wilhelm Zdobywca, w podzięce za to, że w 1066 roku, mnisi wsparli go czterema uzbrojonymi łodziami w walce o  tron Anglii. W tym czasie wpływy i sława Mont Saint-Michel zaczynają  rosnąć, by z czasem objąć nawet Kornwalię.

Materiałem, z którego korzystają budowniczy jest odporny na zniszczenia granit. Ma on jednak podstawową wadę – jest bardzo ciężki, co na tak małej powierzchni szczytu wymusza zastosowanie nowatorskich rozwiązań, żeby zmniejszyć i rozłożyć siłę nacisku.

Budować można tylko latem, bo tylko wtedy zaprawa murarska ma szansę zaschnąć. Całe przedsięwzięcie postawienia na szczycie skały kościoła Notre-Dame-sous-Terre, który w dużej części wisi w powietrzu trwa 60 lat. Wykorzystano bezprecedensowe rozwiązanie – do istniejącego oratorium dobudowano krypty: od wschodu, południa i północy, na których oparto nowy, wysoki na 20 metrów kościół klasztorny. Benedyktyni u stóp opactwa stawiają również drewniane zabudowania dla świeckich i pielgrzymów.

Kolejny przeor, wyjątkowo wykształcony dyplomata Robert Thorigny, odbudowuje północną ścianę klasztoru, która się zawaliła, stawia również budynki na zachodniej stronie wyspy, zamieniając opactwo nie tylko w centrum religijne, ale również kultury i nauki. Jego 60 mnichów zajmuje się kopiowaniem manuskryptów, tworząc bibliotekę tak dużą, że zostaje nazwana miastem książek, a sam Thorigny wielkim bibliotekarzem z Mont.

La Merveille

Niezwykłe miejsce staje się mekką pielgrzymów chcących zobaczyć rzeźbę Archanioła Michała pokonującego szatana. Na przeszkodzie nie stanęły nawet walki Normandii z królem Francji Filipem Augustem, w trakcie których podpalono drewniane części zabudowy opactwa. W ramach rekompensaty za szkody, król przekazał opactwu znaczne sumy i ponownie na początku XIII wieku zabrano się za rozbudowę. Ale był pewien problem. Na szczycie Góry brak już miejsca.

Pozostała niezagospodarowana powierzchnia to północny wąski kawałek, który najbardziej stromo schodzi w dół wyspy. Zatem jedynym sposobem jest wznoszenie w górę, a nie wszerz. Koszty tego karkołomnego wyczynu budowlanego są astronomiczne. W 1228 ukończono budowlę, która razem z kościołem klasztornym została nazwana la Merveille (Cud). To rzeczywiście architektoniczny cud – średniowieczny drapacz chmur, który aby powstać potrzebował nie lada umysłów, rąk i innowacyjnych rozwiązań.

Budynek klasztoru ma trzy piętra i jest zorganizowany w dwóch częściach. Część wschodnia obejmuje trzy pomieszczenia: salę, gdzie karmiono ubogich i pielgrzymów (l'Aumônerie), następnie Salę Hostii (Salle des Hôtes), przeznaczoną dla wysokich rangą gości – królów i szlachty, niestety wszystkie dekoracje, witraże, gobeliny, meble i obrazy, które się tu znajdowały zniknęły. I wreszcie Refektarz, z którego można przejść na zachodnią część, gdzie są przepiękne Krużganki. Poniżej Krużganek jest tzw. Sala Rycerska, ale de facto to Sriptorium, w którym mnisi kopiują cenne manuskrypty. A na dole, w Piwnicy służącej za spiżarnię i magazyn, znajduje się wielkie drewniane koło - wciągarka wszystkiego, co dostarczone jest łodziami z lądu.

Wojny

Podczas wojny stuletniej Mont Saint Michel ponownie staje się fortecą.  Przeor Pierre Le Roy buduje nowe budynki i fortyfikacje. W miejsce dawnych drewnianych ochronnych palet postawił wały obronne z otworami strzelniczymi i basztami. Odnawia szpital w pobliżu kwatery żołnierskiej, oraz budynki przemysłowe (młyny i spichlerze) u stóp Góry. W 1410 roku jego następca, Robert Jolivet kończy prace, wie bowiem, że Anglicy za punkt honoru postawią sobie zdobycie góry, nie wie jeszcze, jaki będzie jego w tym udział.

Kiedy cała Normandia znalazła się  w rękach Anglików, przeor tracąc rodzinny majątek, zdradza swoich współbraci i przechodzi na służbę króla Anglii.  W Mont zastępuje go wikariusz Jean Gonault, który z 119 rycerzami decyduje się na obronę opactwa. Oblężenie rozpoczyna się w 1424 r., kiedy najeźdźcy zostali wzmocnieni przez 130 zbrojnych i 300 łuczników, a angielska flota zaczęła blokadę od strony morza. Doradza im sam Jolivet, który zna opactwo na wylot. Jednak zdobycie Góry na pieszo możliwe było tylko 2 razy dziennie w czasie odpływu. Ostatecznie najeźdźcy decydują, by wziąć Mont głodem. W ostatniej chwili, po roku oblężenia, książę Bretanii i mieszkańcy Saint-Malo przybywają z pomocą, przełamując blokadę morską i dostarczając zaopatrzenie obrońcom, co doprowadza do wycofania się Anglików. Święty Michał Archanioł triumfuje. Pielgrzymi gromadzą się na Górze, by złożyć hołd najwyższemu obrońcy królestwa, a benedyktynie wzmacniają fortyfikacje podwajając grubość niektórych części muru i dodając kolejne wieżyczki, dzięki czemu mur staje się prawdziwą architekturą militarną.

Przez kolejne lata rycerze z garnizonu Mont notorycznie urządzają podjazdowe wycieczki z opactwa na pobliskie tereny zajęte przez Anglików. Uratowanie Orleanu przez Joannę D’arc jeszcze bardziej rozwściecza wroga, który stawia za punkt honoru zdobycie Góry. Oblężenie jest w rękach doświadczonego dowódcy  armii angielskiej Tomasza de Scales, który przybywa z oddziałem liczącym ponad 700 łuczników i 500 żołnierzy piechoty, ciągnącej w dwie armaty. Działa z lądu nie miały jednak odpowiedniego zasięgu. Po wielu miesiącach nieskutecznego oblężenia de Scales postanawia wykorzystać jedyną szansę – dzień letniego przesilenia, kiedy woda osiąga najniższy poziom i nie podnosi się przez prawie dobę, co pozwala na ustawienie armat blisko murów. Trzeba dodać, że przy Mont Saint-Michel woda wdziera się do zatoki z szybkością 65 cm na minutę i wznosi się na wysokość do 15 metrów. Plan był zatem ryzykowny. 17 czerwca 1434, po kilkunastu godzinach nieustannego ostrzału Anglikom udaje się zrobić mały wyłom w murach i dostać do miasteczka. Obrońcy pod komendą brata opata, rycerza Estouteville stawiają odpór, jednocześnie czas biegł nieubłaganie i woda zbliżała się w ogromnym tempie. Anglicy uciekając grzęzną w piasku, część ginie pod wodą. Porzucone armaty, można do dziś oglądać w opactwie.

Bohaterska obrona Mont Saint-Michel, a wcześniej bitwa Joanny d'Arc ma ogromny wpływ na morale całej Francji i w 1469 r. Ludwik XI ofiaruje kraj pod opiekę Świętego Michała Archanioła, powtarzając, że nikt go nie obroni prócz Świętego Michała.

Sanktuarium Wojownika Bożego zostaje miejscem pielgrzymek koronowanych głów, przybywają m.in. Ludwik IX Święty, Filip III, Filip IV, Karol VI, Karol VIII  - przed wojną stuletnią oraz Ludwik XI, Franciszek I oraz jako ostatni Karol IX po wojnie.

Latarnia Gabriela

Rozwój gospodarczy opactwa i popularność sanktuarium trwa. W XV wieku rusza odbudowa romańskiego prezbiterium kościoła Notre-Dame-sous-Terre, które zawaliło się 100 lat wcześniej. Prace trwają wiek, ale za to powstaje perła sztuki gotyckiej – wąska, przepiękna budowla, przepełniona światłem. Dzięki temu kościół klasztorny charakteryzuje się dwoma stylami architektonicznymi: romańskim i gotyckim.

W 1524 roku, od strony morza zbudowana jest najsłynniejsza baszta na Mont – Świętego Gabriela, z której broniono magazynów. Później zainstalowano na baszcie wiatrak do mielenia ziaren, by wreszcie wykorzystywać ją, jako latarnię ułatwiającą nawigację z rzeki na morze.

Bastylia morza

Wojny religijne z protestantami powodują upadek popularności opactwa, które było solą w oku wrogów katolików. Niespokojne lata i reformacja wpływa na dramatyczne zmniejszenie liczby pątników i zakonników, co pociąga za sobą skutki ekonomiczne. Opactwo zaczyna popadać w ruinę, kolejne pożary powodują opuszczenie klasztoru przez ostatnich zakonników w 1790 roku i zamknięcie opactwa.

Niespełna 3 lata później opactwo ponownie widzi duchownych. Tym razem jednak internowanych nieposłusznych Republice księży. Mont stało się bowiem jednym z najcięższych więzień w historii Francji, a Góra Świętego Michała przemianowana na Górę Wolności. Z jej „wolności” korzystają również zwykli przestępcy i więźniowie polityczni Rewolucji. Budynki pełne wilgotnych lochów, cel i przejść bez dostępu do światła dziennego, zaludniają się więźniami, którzy w ekspresowym tempie umierają w koszmarnych warunkach sanitarnych, albo dostają obłędu. Klasztor zaprojektowano dla 60 mnichów, a przebywało w nim trzystu więźniów, pracujących od świtu do nocy przy warsztatach tkackich. 

Przez prawie 50 lat więzionych jest tu 14 tys. ludzi. Wyższe sfery domagają się zamknięcia więzienia. Jednak nawet interwencja Victora Hugo niewiele zdziałała. Dopiero zablokowanie drogi, którą dostarczano zaopatrzenie przez zmianę koryta jednej z rzek wpadających do zatoki zmusza w 1863 Napoleona III do zamknięcia bastylii morza.

Powrót

W 1865 opactwo zostaje objęte rządowym programem ochrony zabytków. Przywrócony jest również kult Świętego Michała Archanioła.

Apel Wiktora Hugo, żeby przywrócić świetność Mont Saint Michel, które jest do Francji tym, czym Wielka Piramida jest do Egiptu powoduje, że nie tylko pielgrzymi wracają, ale też turyści, dla których zbudowana jest grobla łącząca wyspę z lądem. 

W 1897 wzniesiona jest iglica, a na niej, na wysokości 156 m postawiona rzeźba Michała Archanioła, na którego skrzydłach umieszczono piorunochrony. Jednak wystarczyło 4 lata, by w opactwo trafił „piorun” – wraz z uruchomieniem kolejki na grobli, raz jeszcze rozwiązano zgromadzenie zakonne.

Dopiero po doświadczeniach II WŚ, w latach sześćdziesiątych Francja uroczyście przywraca kult i zgromadzenie benedyktynów, którzy na progu milenium zostają zastąpieni przez zakonników Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich. Pątnicy i turyści w wielkiej masie pojawiają się na Mont. Z czasem zarządzanie zabytkiem przejmuje publiczna instytucja (obecnie publiczno-prywatna), a charakter religijny jest coraz bardziej zasłaniany przez różne atrakcje.

Już w 2005 roku rozpoczynają się prace nad rozwiązaniem poważnego problemu – wyspa, przez zaburzającą cyrkulację wody groblę, przestaje być wyspą. W zatoce jest coraz więcej mułu, podnoszącego plażę o 3 cm rocznie. Mont tracąc swój morski charakter na rzecz lądu, przestałby być tak wyjątkowym miejscem.

Przez dekady prowadzono badania jak ją uratować. Skonstruowano makietę 1:1 z najmniejszymi szczegółami, objęto wszystkie zjawiska, nawet ruch fal. Zburzono groblę i zastąpiono ją łukowatym 762 metrowym mostem. Dodatkowo zaprojektowano zaporę, usprawnić cyrkulację wody wokół wyspy oraz siłą wody wypchnąć 40 hektarów mułu i osadu do zatoki. Cały kosztowny projekt, na który zrzuca się rząd francuski, samorząd Normandii i Bretanii oraz Unia Europejska wynosi 300 mln dolarów. Oczywiście zatoka Mont objęta jest programem Natura 2000, ale w niczym to przecież nie przeszkadza.


4 lata temu Mont Saint Michel ponownie staje się wyspą, a latarnia baszty św. Gabriela, która pomagała marynarzom trzymać się kursu, otwiera się na morze. Przybliżając historię niezwykłej Góry, pełną zmagań, poświęceń, likwidacji i ponownego przywracania kultu oraz zakonu, a przede wszystkim opieki Michała Archanioła, chciałam podzielić się z Państwem optymistyczną refleksją: bez względu na wszystko, niezachwiane trwanie pod jego wezwaniem Któż jak Bóg, zwycięży wszystko.

 

I jeszcze trochę ilustracji

Archanioł Michał dotyka biskupa Auberta

Relikwie biskupa Auberta; z dziurą

Kawałek tkaniny z Bayeux, na której są zarówno wojska Wilhelma Zdobywcy i Harolda przy Mont, jak i bitwa pod Hastings, podczas której Wilhelm pokonał Harolda już jako króla Anglii, a pomagali mu również ludzie z opactwa Mont Saint-Michel

Pierwszy od lewej: pierwotne oratorium, następnie wykonanie krypt, po prawej nowy klasztor Notre-Dame-sous-Terre.

Biblia znana, jako Biblia Najwyższego Zbawiciela powstała w skryptorium Mont Saint-Michel w latach 1070-1090.

Cud 

Refektarz

Scriptorium

Krużganki

Sala Rycerska

Przekrój

Północna strona

Nowe mury obronne XV w.

Porzucone przez de Scales armaty

Archanioł Michał pokonuje smoka, znaczy Anglików

Odbudowane prezbiterium gotyckie w romańskim kościele klasztornym

Baszta Gabriela jeszcze jako młyn

Latarnia Gabriela

Bastylia morza

Mont z północno-zachodniej strony, kiedy rozpoczęto restaurację opactwa

Kolejka na grobli

Iglica

Jak duża jest figura Archanioła Michała widać tu, kiedy została zdjęta do czyszczenia

Widok satelitarny, tu wyspa przestaje być wyspą

Nowy most



tagi: natura 2000  mont saint michel  gabriel  michał  sanktuarium 

ainolatak
27 lutego 2019 06:52
78     4707    26 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Globalny @ainolatak
27 lutego 2019 07:30

Nie-sa-mo-wite!!! Dzięki za pielgrzymkę. Solenizantowi zaś 100 lat zdrowia, szczęścia i błogosławieństwa oraz pojętnych i wiernych uczniów w Szkole Nawigatorów.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @ainolatak
27 lutego 2019 08:26

Pieknie. B. dziękuję. Tyle wdzięcznych tematów do filmów, ale pewnie za dużo tu chrześcijaństwa. Latarnia Gabriela nichaj świeci. 

zaloguj się by móc komentować

MarcinD @ainolatak
27 lutego 2019 08:49

Piękna historia. I piękny prezent. Niech ta latarnia świeci Gospodarzowi, jego rodzinie i nam wszystkim.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ainolatak
27 lutego 2019 09:57

Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak
27 lutego 2019 10:19

Zatem - niech góra stoi, a latarnia świeci coraz jaśniej.

 

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @ainolatak
27 lutego 2019 10:57

Zaskakuje mnie informacja poparcia przez mnichów Normana Wilhelma Zdobywcy w podbiciu Anglii. Potem dostali "nagrodę" od nich. Moim zdaniem Wilhelm to bandyta. I od niego się ten bandytyzm zaczął szerzyć w swiecie. Dzisiaj mamy rezultat.

zaloguj się by móc komentować

heniutka @ainolatak
27 lutego 2019 11:26

Na zgubę latarnikom!

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @ainolatak
27 lutego 2019 12:43

Zapiera dech w piersiach. Ależ to była technika i rozmach. Na chwałę Bożą oczywiście. Wielkie dzięki za tę wycieczkę.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @ainolatak
27 lutego 2019 14:20

Fantastyczna notka, jakże bogato zilustrowana. Dzięki.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ainolatak
27 lutego 2019 16:12

Co za wspomnienia Pani przywolala...

... tym swoim wspanialym wpisem... a zilustrowaniem to sam Stalagmit by sie nie powstydzil... super  !!!

Bylam tam chyba z 10 razy...

... moja pierwsza wycieczka jak tylko kupilam sobie auto - wiosna 2008.  Pojechalam razem z kolezanka, wszystko jeszcze bylo po staremu, stara droga, maly parking tuz pod sama gora, do tego jeszcze wtedy bezplatny.  Nie moglysmy nic zwiedzic, bo bylo malo turystow, tak nieprawdopodobnie wtedy piz***lo, ze myslalam, ze nam glowy pourywa. 

Potem tez bywajac tam kazdego nastepnego roku nie mialam szczescia do pogody, a zwiedzanie tej gory przy silnym wietrze albo w deszczu - mija sie z celem... no i dopiero 3 lata temu udalo mi sie zwiedzic te gore tak od A do Z... zeszlo sie caluski bozy dzien, a pogoda byla doskonala.

Osobiscie bylam troche zawiedziona... bo bylo bardzo duzo ludzi, jeden chodzil po drugim, dojazd do gory calkowicie przebudowany i zmieniony, niebywala komercja, duzo tandety i potworna drozyzna...

... dzieki za bardzo ciekawy wpis i wspomnienia.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak
27 lutego 2019 16:46

Cudowne miejsce i cudowna wyprawa. Wielkie dzięki, Katalonio!

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Globalny 27 lutego 2019 07:30
27 lutego 2019 18:57

Nie-sa-mo-wite!!! 

Prawda?  :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @pink-panther 27 lutego 2019 12:43
27 lutego 2019 19:00

Mnie do tej pory powala, jaki kunszt budowniczy mieli benedyktyni w swoim czasie, że coś tak niesamowitego i trwałego na chwałę Bożą i dla Archanioła Gabriela wybudowali.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 27 lutego 2019 10:19
27 lutego 2019 19:00

zatem będzie, jeśli będzie Któż jak Bóg,

w przeciwieństwie do któż jak człowiek

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Paris 27 lutego 2019 16:12
27 lutego 2019 19:01

Rety, to Pani naocznie sprawdziła co to znaczy ten wiatr na Górze. Latem rzeczywiście tam ponoć dzikie tłumy, więc dzisiaj miała Pani wypad przypominkowy, a na dodatek bez tłoku :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Greenwatcher 27 lutego 2019 08:26
27 lutego 2019 19:04

Tak, to bardzo filmowe historie – jak wczytywałam się w szczegóły, to aż oczy szeroko się otwierały. Barwne niesamowite historie, okresy upadku i ponownego uzdrawiania Góry. A niektórzy przeorowie nie byli tacy jacy nam się wydaje. Tutaj np. ten słynny Wielki Bibliotekarz, który jednocześnie zaprowadził porządek wśród, nieco rozbrykanych odejściem od reguły, mnichów:

Ale ma Pan rację, Mont ma być tylko turystyczną atrakcją, a wspominanie, że Francja pierwsza córa Kościoła była pod opieką Archanioła Michała to nie temat dla francuskiego kina…

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 27 lutego 2019 16:46
27 lutego 2019 19:06

Cieszę się, że wycieczka się podobała :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @cbrengland 27 lutego 2019 10:57
27 lutego 2019 19:34

To mnie Pan zaciekawił z tym bandytą. Z tego co mi wiadomo, angielska narracja jest bardzo wroga najeźdźcy – nie dziwię się.

Harold Oczywiście losy wyspy inaczej może by się potoczyły, gdyby jednak Harold został królem.

Ale, proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ród Harolda II raczej samozwańczo sięgał po władzę, a pomysł ten wcale nie był wspierany przez cały „kraj”, tak jak się to przedstawia, bo skąd rebelie.

Do mnie trochę przemawiają jednak takie fakty jak te, że grobowiec Wilhelma we Francji był dwukrotnie zniszczony: raz przez kalwinistów, a potem rewolucjonistów, więc coś mi tu nie pasuje, z tym złem wcielonym.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ainolatak 27 lutego 2019 19:01
27 lutego 2019 19:35

Tak...

... dzisiaj to taki "wypad przypominkowy".

Fakt... od wiosny do jesieni tam sa - szczegolnie po tej przebudowie - i wciagnieciu gory na liste Unesco  NIEPRZEBRANE  TLUMY... rocznie ponad 8 milionow turystow, a bylo juz ponad 11 milionow... ale wiec zaczyna sie tendencja spadkowa.  Jest to najbardziej "turystyczne" miejsce we Francji, reklama gdzie sie da niemozebna...

... ale z ta przebudowa koryta rzeki i budowa nowej grobli wokol gory to niestety, ale Franki przedobrzyli. Cala Zatoka Mont St.-Michel  zalewana jest woda z czarnym piaskiem, ktory kompletnie niszczy hodowle slynnych bretonskich muli i ostryg... hodowcy sa zalamani... a mule i ostrygi sa naprawde najlepsze i jedyne w swoim rodzaju przez wystepujacy tylko tam w kanale La Manche fenomen przyplywow morskich.   

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Paris 27 lutego 2019 19:35
27 lutego 2019 19:37

właśnie to jest ta słynna ochrona w ramach Natura 2000 - tam można przedobrzyć, u nas nawet dobrze nie można zrobić

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @maria-ciszewska 27 lutego 2019 14:20
27 lutego 2019 19:46

To ja się cieszę, Mont jest tak niezwykły, ze nie sposób się tym nie dzielić.

 

Swoją drogą, czy jest na sali lekarz? ;) Fajnie byłoby wyjaśnić czy torbiel naskórkowa moze zostawić taką dziurę w czaszce...

zaloguj się by móc komentować


Eukaryota @ainolatak
27 lutego 2019 21:29

Wspaniały wpis, niesamowita Historia, cudowne miejsce. Mam cel na wycieczkę. 

przy okazji wymienionych wydarzeń, jakże charakterystyczne i kojarzace się, zwłaszcza tutaj (SN) - że więźniów zmuszano do pracy przy produkcji tekstyliów, to chyba wielowiekowa tradycja więźniów tkaczy na tych długościach geograficznych.

Dziękuję za piękną historię. 

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @ainolatak 27 lutego 2019 19:46
27 lutego 2019 21:42

Może, o ile się ją (torbiel naskórkową) wyposaży w świder albo łom. Aha, nie jestem lekarzem, ani nawet doktorem filozofii. Ja tylko staram się myśleć.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @MarekBielany 27 lutego 2019 21:27
27 lutego 2019 22:04

Cudownie!

Mamy, więc ciąg dalszy historii ten Bernard le Bec to w istocie Bernard du Bec czyli trzynasty przeor Mont Saint-Michel!

Król Anglii, Edward Wyznawca, był bardzo pro normandzki (kiedy zmarł to właśnie Wilhelm Zdobywca upomniał się o koronę po nim na wyspach).

Rzeczony Edward, w XI wieku podarował Górę świętego Michała, tą w Kornwalii benedyktyńskiemu Mont Saint-Michel, właśnie przeorowi Bernardowi. Wyspa jest podobna do Mont przy wybrzeżu Normandii, również pływowa, ale jest znacznie mniejsza, z niższą górą.

Dopiero w XV wieku wygnano stamtąd zakon francuskich benedyktynów.

XIX wiek

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Eukaryota 27 lutego 2019 21:29
27 lutego 2019 22:07

Dziękuję! Rewolucja potrzebowała nowych ciuszków, a i w innych krajach można było wyposażyć w nowe kaftanki. A ówcześni więźniowie na wyniszczenie to akuratna siła robocza była.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ainolatak
27 lutego 2019 22:09

Oba wymuszają żabią perspektywę.

P.S.

Chyba wreszcie kupię sobie "rybie oko".

To są urodziny !

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @maria-ciszewska 27 lutego 2019 21:42
27 lutego 2019 22:11

Dla mnie to zagadka, bo te od świdra, po trepanacji to inne dziury mają - widać wyraźnie wiercenie i pracę dłuta. Tutaj jest jakby otoczka stopionej kości dookoła dziury. Bardzo mnie to intryguje. Szkoda, ze nasz Grzerats siedzi cicho, a on kompetenty przecież :)

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @ainolatak 27 lutego 2019 22:11
27 lutego 2019 22:21

Przecież żartowałam :)) A jedyne racjonalne wyjaśnienie podałaś na początku - święty Michał Archanioł, i tyle.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @maria-ciszewska 27 lutego 2019 22:21
27 lutego 2019 22:24

:) dokładnie, Archanioł Michał ma energię w palcu

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @ainolatak 27 lutego 2019 19:34
27 lutego 2019 22:28

Patrzę na sprawy tak, jak je tutaj widzę. Upraszczam, być może. Tylko, gdy byłem w miejscu bitwy pod Hastings już lata temu, nie potrafiłem się powstrzymać od myśli, że coś mi tutaj nie gra. Bo ta bitwa jest nazywana inwazją na Anglię przecież, a Wilhelm to Wilhelm the Conquer, czyli Zdobywca i to w sensie podboju i tak właśnie było. Anglo-Saxoni zostali pierwszymi Indianinami, czyli zostali sprowadzeni do parteru, a najeźdźcy-zwycięzcy zaczęli wprowadzać swoje prawo, Anglia zostala skolonizowana przez Normanow-Wikingow, językiem władzy byl j.francuski przecież i to ile lat, a prawo wprowadzone przez tych kolonizatorow funkcjonuje do dzisiaj, a UK to jedyny kraj, który te wszystkie setki lat od tamtej ostatniej skutecznej inwazji na te Wyspę utrzymuje swój system władzy i to wcale nie z pomazania Bożego, co już otwarcie dokonano za Henryka VIII i po prostu steruje wszystkimi innymi z tego właśnie miejsca, a to przecież juz nie moje odkrycie tylko jest, że tak wlasnie jest. A teraz cały już świat anglojęzyczny, to właśnie ich światowe imperium i źródło tego wszelkiego zła, który ten świat opanował. Chrześcijaństwo bylo dla tych najeźdźców tylko narzędziem polityki. A potem i tak zrobili z niego karykature w postaci swojego własnego lokalnego kościoła.

To mocne słowa wszystko. Jeden z drugim powie, to udowodnij to. Mam jedną odpowiedź. Niech przyjedzie na te Wyspę. Niech mieszka tutaj ale tak, jak jej mieszkańcy i nie w dużym mieście. Nie da się psychicznie i fizycznie nawet. Ja daję radę i inni przyjezdni też. Tylko my żyjemy w swoim świecie. Swoich krajów rodzinnych.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ainolatak
27 lutego 2019 23:37

Ładna opowieść ale brakuje tu być może paru elementów. Czyli dlaczego właściwie Kościół zaaranżował tą historię z archaniołem Michałem? Bo jakoś nie chwyciła mnie za serce ta ckliwa historyjka i czaszka z wielką dziurą. Tym bardziej gdy się ogląda Michała pokonującego smoka ;)

Rzut oka na mapę pokazuje że wyspa ta znajduje się w zatoce, która z jednej strony, dla morskich przybyszów z południa i zachodu mogła być dobrym miejscem przesiadkowym by np. potem dotrzeć do Paryża. A z drugiej strony jest jeszcze lepszym miejscem przesiadkowym dla przybyszów z północy, którzy mają interesy w zachodniej Francji.

Jak też się wydaje rzeczywista historia opactwa związana jest ściśle z historią Wilhelma i Harolda, których losy, zanim doszło do inwazji, splatają się właśnie tam. A które są oczywiście fajnie tajemnicze :) Nie wiadomo dlaczego właściwie Harold znalazł się w tamtych okolicach. Nie jest jasne jakie dokładnie stosunki ich łączyły gdyż późniejsze opisy mają ten charakterystyczny legendarny styl. Ale mieli swoje przygody na zdradliwych piaskach otaczających wyspę, która to przygoda znalazła się na tkaninie z Bayeux. A to coś znaczy.

Cokolwiek by nie robiła tam ta słynna para, Kościół też ogrywał jakąś rolę w tych przygodach. Raczej istotną skoro Wilhelm potem sypnął kasą. A my możemy zgadywać czy ten cały Michał, który nakazał budowę nie pojawił się właśnie wtedy. A nie w nic nie znaczącym roku 708 ;)

Ech, tamte czasy są idealne na fajne opowieści :)

zaloguj się by móc komentować

Tytus @ainolatak
28 lutego 2019 08:45

Ileż ciekawych rzeczy się dowiedziałem.

Ciekawi mnie, czy nie ma przedstawienia topiących się Anglików na podobieństwo wojsk faraona "zażywających kąpieli" w Morzu Czerwonym?

Wyobraźnia daje mi taki oto obraz:

Opat stojący na murach z laską w ręce i Anglicy grzęznący w piasku, a w tle wał wody. Film, obraz, powieść wdzięczny temat.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Tytus 28 lutego 2019 08:45
28 lutego 2019 10:00

Świetna idea Tytus! Tak przyszło mi do głowy jednak że opat może nie tkwił bezczynnie z murami, których wtedy nie było tylko ze swoją laską skoczył łoić skórę wrogom. To były takie czasy. Miał jednak pecha i oberwał czymś w głowę. Przez co później mocno cierpiał. Nie chciało mu się brać za żadną robotę, co nie dziwne. Jednak to było zbyt ważne miejsce, dostał kasę i musiał się za to wziać. Gdy umarł powstała piękna legenda łącząca wszystko w całość. A jeśli to działo się np w roku 1068, 2 lata po Inwazji, to jakiś mnich mógł podsunąć zgrabną liczbę: 360. Że tyle lat wcześniej rozpoczęła się ta historia. Wtedy lubowano się w takich liczbach...

Choć kto wie czy legenda nie narodziła się jeszcze później. Patrząc na miejsce, rolę wyspy i opactwa w nadchodzących wydarzeniach mogło być różnie.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Tytus 28 lutego 2019 08:45
28 lutego 2019 10:33

Nie wiem, czy jest, nie wpadło mi w oczy w czasie poszukiwań, ale trzeba byłoby dokładniej sprawdzić.

Może nie ma także z tego powodu, że źródła podają dwie wersje. W jednej to obrońcy wylegli walczyć lub napastnicy wpadli przez wyłom, a normandzcy rycerze ich krrwawo wyparli (tak było też w jakimś poemacie) i druga – to woda przepędziła najeźdźców. W kazdym razie każdy wariant jest filmowy.

 Również pozdrawiam :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @smieciu 28 lutego 2019 10:00
28 lutego 2019 10:35

Mury były jak najbardziej – w innym przypadku po co byłyby armaty? :)

Legenda nie narodziła się później - do wczesniejszego Pana wpisu później się odniosę. I proszę pamiętać, że to tylko wycieczka, na którą Państwa zabrałam, z większym naciskiem na niesamowitą budowlę, otoczenie i syntetyczny obraz 1300 lat, niż szczegółową polityczno-historyczną nalizaę danego momentu, bu tu nie jeden wpis ale z 13 by się przydało.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ainolatak 28 lutego 2019 10:35
28 lutego 2019 11:17

Tak wiem że to wycieczka ale tamten Normański okres zaraz rodzi takie filmowe scenerie. Co do legendy to jestem praktycznie pewien że najwcześniej za Wilhelma powstała. W Średniowieczu takie rzeczy były tworzone masowo, tak samo jak relikwie. To było naturalne zjawisko. Czymś trzeba było przyciągać pielgrzymów. I kasę. Ale też oczywiście naturalna była kreacja legend na potrzeby polityki. Tutaj mamy miejsce które aż się prosi o fajną legendę :) Wyspa na styku granic domen Wilhelma i Conana.  Dodatkowo skrzyżowanie szlaków morsko - lądowych. No i ta rywalizacja Francusko Angielska i cała ta otoczka krajobrazu. Ci rycerze na Tkaninie grzęznący w piachach, rozpaczliwie pragnący uciec przed przypływem... Naprawdę ciekawi tamta historia.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ainolatak
28 lutego 2019 11:39

Szacuneczek, super notka.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @smieciu 28 lutego 2019 11:17
28 lutego 2019 11:46

Jakie skrzyżowanie szlaków? Co znaczy jesteś pewien? Znaczy zgadujesz?

zaloguj się by móc komentować

smieciu @parasolnikov 28 lutego 2019 11:46
28 lutego 2019 14:01

Tak jak napisałem: zgaduję patrząc na mapę. Mam na myśli tamte czasy Normanów. Ta zatoka wydaje się być naturalną przystanią dla morskich podróżników z południa, którzy pragną dotrzeć jedynie do Paryża i właśnie dla Angoli z północy. Ciekawe zwłaszcza jak to wyglądało podczas wojny stuletniej. Być może to nie było jakieś wielkie centrum handlowe, biorąc pod uwagę szybki rozwój Flandrii ale coś tam musiało być :) Jak też sugeruje historia Harolda no i wysiłek włożony w zbudowanie opactwa w tak nieprzyjaznym miejscu.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @cbrengland 27 lutego 2019 22:28
28 lutego 2019 14:52

Złowroga inwazja – tak jest to przedstawione w historii Korony. Inaczej nie może, bo by to godziło w jej narrację i wizerunek. W tamtych czasach, biorąc pod uwagę ścisłe powiązanie z Normandią i jej władcami (królowa Emma, córka księcia Normandii, była przecież żoną dwóch królów angielskich, wydając na świat kolejnego), nie do końca była to taka inwazja, szczególnie, jeśli Harold, był wasalem Wilhelma.

Normanowie/Wikingowie przed ochrzczeniem, podbili Anglosasów, ale Anglosasi, to tez przecież wcale nie rdzenni mieszkańcy wyspy. Kiedy oni na nią przybyli również nieśli przemoc, zniszczenie i masakrę. Kwestia prawa też jest przez różne źródła różnie podawana – np., że Wilhelm uzupełnił istniejące prawo o rozwiązania normańskie, usprawnił je, tak jak i zbieranie podatków. Nie wiem, czy kwestia zbierania podatków sposób nie dotyczyłyby Anglii, gdyby nie Wilhelm, prawnuczek Emmy? Nie czuję się na siłach, bo nie znam od podszewki tego okresu, i może się mylę.

Myślę jednak, że Korona utrzymuje władzę, bo to była ostatnia inwazja. Ale to utrzymywanie władzy różnie przecież wyglądało, od władzy Wessexu, Normanów, po Plantagenetów i Tudorów. To o czym często rozmawiamy, co przemieniło oblicze tej władzy na wieki, to zdecydowanie dom Tudorów.

I można byłoby się tylko zastanawiać, czy to krew ambitnych po trupach, walijskich przodków Owena Tudora, czy domu Walezjuszy, to zło zaczęła czy też nie. Ja jednak nie wierzę w dziedziczenie zła, czy grzechu. Każdy władca miał wpływ na to czy pozwoli na deprawację swojego serca i władzy oraz bierze jednostkowo za to odpowiedzialność.

Czyż przyjęcie przez Mieszka chrztu, nie było polityczne? Ale przecież nie oznaczało to tylko politycznej gry, udawania wykalkulowana wiary.

Mieszkałam tam trochę lat i wiem, co Anglicy potrafią zrobić, jakie nastroje obudzić, by odbiorca odpowiednio patrzył na historię. Jeszcze raz powtórzę, do mnie przemawia to, że jeśli kalwinistom i rewolucjonistom tak zależało na zniszczeniu grobowca Wilhelma Zdobywcy, to w rzeczywistości sprawy chyba inaczej się mają niż ichniejsza historia mówi.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @parasolnikov 28 lutego 2019 11:39
28 lutego 2019 15:03

dzięki :)

zaraz więcej

a tu specjalnie dla Ciebie tkanina z Bayeux na wesoło ;) polecam wszystkim

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @smieciu 27 lutego 2019 23:37
28 lutego 2019 15:34

Ładna opowieść ale brakuje tu być może paru elementów. Czyli dlaczego właściwie Kościół zaaranżował tą historię z archaniołem Michałem? Bo jakoś nie chwyciła mnie za serce ta ckliwa historyjka i czaszka z wielką dziurą. Tym bardziej gdy się ogląda Michała pokonującego smoka ;)

Dziękuję za drążenie, bo przynajmniej jest dyskusja :) A teraz do rzeczy, Panie Śmieciu :) Podczas oblężenia Mont w XV wieku (o czym z p. Tytusem rozmawialiśmy) opata nie było wśród broniących. To inna scena :)

Legenda i opactwo przed Wilhelmem

Ten, który miał sławetną dziurę w głowie, to biskup z okolicznej miejscowości i 708 wiek. W IX wiecznym manuskrypcie, którego nikt nie podważa, jest już ta „legenda” więc całkiem daleko jeszcze do Wilhelma Zdobywcy. Jeszcze przed podbiciem terenów Normandii przez Wikingów istniało tam 20 klasztorów, więc rozwój religijnych centrów i wybieranie miejsc strategicznych z różnych powodów, odbywał się znacznie wcześniej.

Również znaczenie polityczno-gospodarcze opactwa Mont (bo chyba nikt nie wątpi, że takie, w takim miejscu było) rozpoczęło się wcześniej niż za Wilhelma. Opactwo i jego wpływy to okres od połowy X wieku (już wtedy pierwszy benedyktyński przeor) do początku XI w. O mnichach z Mont jest sporo wzmianek w „papierach” z pierwszej dekady jedenastego wieku. Do tej pory, tak jak pisałam w podziemiach kościoła klasztornego można oglądać starą ścianę pierwszego kościoła przedwilhelmowiskiego. Pradziadek Wilhelma, Ryszard I, miał już odwiedzać Mont i już finansował odnowienie opactwa, Ryszard II wpłynął nawet na usunięcie kolejnego przeora, którego nie chciał i zastąpił go bardziej przychylnym. [za Chibnall M., Proceedings of the Battle Conference 1989].

Jak widać opactwo, jak i inne klasztory w Normandii miały patronów w Normanach. Młody Wilhelm, który walczy na poczatku jako nastolatek zarówno z Bretończykami jak i możnymi z rodzinnej Normandii, którzy sami złapali chrapkę na rządy, mając problem z utrzymaniem schedy po ojcu, niewątpliwie musiał szukać oparcia gdzie się da, ale także we wpływowym opactwie. Nie bez powodu zasponsorowali mu w późniejszej inwazji te łodzie z rycerzami, a przeor Roger I został kapelanem króla Wilhelma.

U nas też mieliśmy duży wpływ biskupstw, to chyba naturalne, ze względu na naznaczanie papieskie. Niektórych legenda o św. Stanisławie też nie chwyta, bo jest wizerunek chciwego na władzę zdrajcy Polski.

Legenda Jak też się wydaje rzeczywista historia opactwa związana jest ściśle z historią Wilhelma i Harolda, których losy, zanim doszło do inwazji, splatają się właśnie tam. A które są oczywiście fajnie tajemnicze :) Nie wiadomo dlaczego właściwie Harold znalazł się w tamtych okolicach. Nie jest jasne jakie dokładnie stosunki ich łączyły gdyż późniejsze opisy mają ten charakterystyczny legendarny styl. Ale mieli swoje przygody na zdradliwych piaskach otaczających wyspę, która to przygoda znalazła się na tkaninie z Bayeux. A to coś znaczy. Cokolwiek by nie robiła tam ta słynna para, Kościół też ogrywał jakąś rolę w tych przygodach. Raczej istotną skoro Wilhelm potem sypnął kasą.

Wilhelm i Harold w Mont

Sprawę legendy poruszyłam powyżej i za chwilę dokończę. Najpierw Wilhelm i Harold. Harold był wasalem Wilhelma, pomagał mu w walce z Bretończykami i to właśnie ta scena jest jedną z wielu na tkaninie Bayeux. Harold towarzyszy Williamowi i armii, która wyrusza do walki z księciem Conanem z Bretanii jest na tkaninie (wrzuciłam błędny kawałek tkaniny, bo wybrałam ten z opactwem, zamiast bitwy pod Hastings). Rycerze musileli minąć Mont, znajdujące się na granicy Normandii i Bretanii (a które jest widoczne na górnej części tkaniny). Aby dostać się do Bretanii musieliprzekroczyć rzekę. Tarcze trzymają nad głowami, aby utrzymać je z dala od wody. Niektórzy żołnierze zapadają się w piasek, ale Harold ich ratuje, pod dwóch na raz ;)

A my możemy zgadywać czy ten cały Michał, który nakazał budowę nie pojawił się właśnie wtedy. A nie w nic nie znaczącym roku 708 ;)

To pokażę Panu co się dzieje w VIII wieku i wcześniej, kiedy na Mont przebywają już chrześcijańscy mnisi i pustelnicy, bo centra kultu nie istnieją tylko z powodów strategicznych i politycznych. Jest coś znacznie więcej.

Jak „legenda” mówi, to miecz Archanioła Michała… linia wyznaczona między miejscami kultu Archanioła Michała:

  • Skellig Michael (Skała Michała) w Irlandii: VII w, objawienia św. Patrykowi

  • St Michael's Mount w Kornwalii w Anglii: VIII w, na szczycie góry, wyspa, objawienia grupie rybaków

  • Mont Saint-Michel w Normandii we Francji: VIII w, na szczycie góry, wyspa, objawienia, kult już w V-VI w

  • Sacra di Sant Michele w Piemoncie we Włoszech: X w, na szczycie góry, objawienia, kult VI w

  • Monte Sant'Angelo, Gargano we Włoszech: V w, góry, objawienia

  • Sanktuarium Sull'Isa di Simi, Rodos: V w, wyspa, objawienia, kult

  • Sanktuarium na Górze Karamel w Hajfie XII w, objawienia, dużo później sanktuarium poświęcone Eliaszowi,

Na salonie24 próbowano udowodnić, że ta linia to po prostu linia przedchrześcijańskich świątyń różnych kultur, ale nazwano ją dla „przeciwwagi” Archanioła Michała, linią Apolla. Problem w tym, że udowadnianie polegało na tym, że dowiedziono, iż okolica, lub miejsce nie było bezludne….

Nie wiem jak Pan, ale ja nie wątpię w istnienie i działanie Archanioła Michała, a on sam jest dla mnie legendą w sensie bohatera, a nie bajki :)

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ainolatak 28 lutego 2019 15:34
28 lutego 2019 17:33

Dziękuję za dalsze szczegóły. Jednak co do IXw. manuskryptów to...

Kiedyś postaram się do tego wrócić, tylko muszę odświerzyć sobie trochę temat. Kiedyś jednak natknąłem się na informację że może nawet połowa (jeśli nie więcej) manuskryprów średniowiecznych jest fałszerstwami. Z najróżniejszych okresów. Choć większość została po prostu sfałszowana już w Średniowieczu, tworząc różne legendy czy po to by mieć podstawy do roszczenia sobie prawa do różnych ziem itp. Słowem fałszowano masowo. Takim polskim przykładem jest np. historia Konrada Mazowieckiego i Krzyżaków. Zwłaszcza okres do Xw. jest bardzo wątpliwy. I dlatego też mimo wszystko wątpię w ten manuskrypt. Co to za tekst właściwie? Chętnie pogooglam czy faktycznie nikt go nie podważa.

Bo ja np. spotkałem się choćby z podważaniem samej tkaniny Bayeux... :) Nie to że jest jakimś fałszerwem od A do Z ale że jest dziełem sporo późniejszym od przedstawionej historii.

Dla mnie ta legenda, Michał dużo lepiej pasuje do późniejszych czasów. Do czegoś namacalnego. A tym jest właśnie historia Harolda i Wilhelma, której epizod ma miejsce pod opactwem i raczej nie może być przypadkiem że później Wilhelm wykłada pieniądze, które na serio pchnęły budowlę do przodu. Można nawet zaryzykować tezę że ta cała propaganda dopiero stała się ważna jeszcze później, w czasie wojen Anglo - Francuskich. Ok. strzelam kompletnie w ciemno. A z obrazu, który szkicuje ogólnie coryllus wynika że Francja ledwo ledwo właściwie wyszła ze Średniowiecza w jednym kawałku. Pieniądz krążący między północnymi  Włochami a Angolami i Flandrią miał wielką chrapkę na te tereny. I gdyby nie Kościół, ci handlarze postawiliby na swoim. I właśnie ten kontekst pasuje. Te legendy były tym co było potrzebne Francji. Kościół robił co mógł. Być może także produkując ten IXw. manuskrypt.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @smieciu 28 lutego 2019 17:33
28 lutego 2019 17:41

ale oratorium z VIII wieku, to nie manuskrypt, jeszcze sie zachowały kawałki, więc cała archeologia jest zrobiona

oprócz poliutyki centra religijne powstawały również w innym celu, naprawdę

liczba przeorów zanim urodził się Wilhelm też coś mówi, jego dziadek sponsorujący opactwo też (też są papiery) - czy uważa Pan, że wszystko łącznie z oratorium było sfałszowane pod tezę Wilhelma Zdobywcy? :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @smieciu 28 lutego 2019 17:33
28 lutego 2019 17:50

a i objawienia, nie załapują się na propagandę 

trochę ją analizuję, choć doktorat z niej zarzuciłam,

fałszywe, owszem, no ale ktoś może mi zarzucić, ze yokwestia wiary

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ainolatak 28 lutego 2019 17:41
28 lutego 2019 19:13

Cóż, nie mogę już nic więcej dodać gdyż w tym miejscu potrzebna jest już naprawdę poważna analiza źródeł. Oczywiście, przykładowo takie oratorium, jeśli prawidłowo wydatowane z ową legendą jest naprawdę mocnym argumentem :)

Ja jakby co nie neguję oczywiście starszej historii tego miejsca. Mnie chodzi tylko o to w którym momencie zyskało to wsparcie, które pozwoliło na ten rozwój. A druga sprawa to właśnie jakie konkretnie dokumenty mówią o tej legendzie. Która może być jeszcze młodsza. Ot przykładowo istniało sobie opactwo i miało się dobrze. Ale by miało się jeszcze lepiej wymyślono legendę. Kilka setek lat po jego założeniu.

Ja po prostu lubię jak rzeczy układają się w całość. Zwykle jest jakaś przyczyna, źródło legendy. Tak samo jak musiał być powód by takiemu miejscu gdzie tak trudno jest coś zbudować poświęcono tyle wysiłku i pieniędzy. Oczywiście może ktoś kiedyś miał wizję. Archanioła Michała. I koniec dyskusji. Jednak zwykle te wszystkie wydarzenia mają swój kontekst, głęboko tkwią w tamtej rzeczywistości. Nawet jeśli faktycznie anioł Michał obdarzył wizją opata to po co miał to robić? Jeśli Michał miał na myśli jedynie swój kult, budowę nowego kościoła, klasztoru itp. to czemu w tak trudnym miejscu? Raczej odstręczającym niż zachęcającym. Ja więc tylko inaczej postawiłem pytanie: jeśli to nie była wizja, to jaki był powód kreacji tej legendy? Moja teoria jest jaka jest. Siedząca w polityce, brudnej rzeczywistości raczej niż natchnionej duchowości.

Jednak jak pan wspomina Michał nie wybierał na miejsca swojego kultu łatwego terenu. A to jest jest konkretny trop. Może faktycznie lepszy. Jeśli pan coś więcej napisze o tej lini przecinającej Europę to chętnie przeczytam!

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @ainolatak
1 marca 2019 13:46

Bardzo pouczająca wycieczka...

Dziękuję za pretekst i pomarudzę odrobinę w temacie. Mamy zatem archanioła Michała, otaczające górę morze i mnóstwo odniesień do zawirowań na scenie dziejów. Ezoteryczne:  Mons Sancti Michaeli in periculo Mar.

Gdy ściera się ezoteryka z egzoteryką to pojawiają się wspólne modły/medytacje w miejscach świętych. Tak wnioskuję z poniższego ujęcia:

Spotkanie mnichów ze wschodu (prawa strona) oraz mnichów w tradycji zachodniej (po lewej stronie). Ta prawa strona, o ile się nie mylę, to zakon sufijski?

Pod jednym dachem tam gdzie teluryczny pomost. Pomiędzy "tu i tam". W czasach przełomu jak trwoga to do Boga. To spotkanie zapewne w interreligijnym wątku: Porozumienie ponad podziałami ? Jaka jest legenda pod zdjęciem w sieci?

A sformułowanie in periculo Mar należy zarówno egzo- jak i ezoterycznie odczytać?

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @saturn-9 1 marca 2019 13:46
1 marca 2019 14:31

O tutaj to już tylko o. Wincenty, albo inni obecni tu księża mogą pomóc. Ja słabo rozróżniam zakony, szczególnie od tyłu ;) Może sie odezwą.

Jeśli chodzi o periculo Mar to oczywiście można również odczytywać ezoterycznie (przynajmniej ja tak też robię), ale przy tamtych warunkach klimatycznych to pierwsze daje się we znaki, a przypływ nie jedno życie odebrał.

Sama fotografia prezbiterium jest z jakiegoś tekstu turystycznego o słynnych tamtejszych omletach i tym, że zamierzają rozwalić groblę. I nie porusza kwestii religijnych, zbytnio.

Natomiast to źródło podaje dość ciekawe informacje, ile Mont przynosi pieniędzy z turystyki: Mont odwiedza pomiędzy 2,4 a 2,8 mln ludzi rocznie, każdy z nich zostawia przecietnie 25 dolarów, więc roczny przychód to ok. 63 mln dolarów. Nieźle jak na 247 akrowy obszar. We Francji jest 99 oficjalnych zabytków narodowych, a tylko pięć zarabia na utrzymanie pozostałych 94. Mont zarabia, ale jak się okazuje z tych 2,4 mln odwiedzających jedynie 1,2 mln zwiedza opactwo - reszta kręci się tylko w sklepikach, restauracjach, albo w 4 tandetnych "muzeach historycznych" w których są  figury woskowe, opowiada się  bardziej o czasie rewolucji, więzieniu, brutalnych torturach tam stosowanych i Hugo, niż o opactwie. Należą one do byłego burmistrza wioski, tak jak i słynna knajpa z omletami Poulard ( omlet kosztuje 24 euro).

 

 

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @ainolatak 1 marca 2019 14:31
1 marca 2019 15:21

Mont przynosi pieniędzy ...

Te dane są jakieś takie naznaczone grypsem. Tak to odbieram:  ' 25 dolarów ' ... Tak jakby narrator czujny zamierzał w mroczną Weroniką otulić to miejsce święte.

Egzoterykę góry oddano również na monecie o nominale 20 franc. Złota to ona nie była ta moneta, miedź-aluminium-nikiel, ale nakład tej dwudziestki był na wagę złota. Ponad 140 milionów sztuk bilonu. Czy to dużo czy mało mógłby Pioter ocenić. Zarazem gabaryty w znaku swojskim 9 / 27 / 2.

Bilansowanie czyli balansowanie wiecznie spragnionego Lewiatana. Emisja pieniądza to jednak niezłe ZEROWISKO (© Paris).

W obiegu moneta była raptem lat 10, (1992-2002). A na zwrot, gdy wprowadzono euro, dano bilonowi lat tylko trzy+. Wiadoma rzecz Republika Francuzka.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @saturn-9 1 marca 2019 15:21
1 marca 2019 16:10

Moneta równała się wartości 4,32 zł, więc powinna się pojawiać w przybliżeniu w takiej samej częstotliwości jak nasza 5 złotówka. W pierwszych 10 latach po denominacji ukazały się tylko 2 emisje 5 złotówki (1994 i 1996) w sumie w wielkości 155 mln szt. Emisje porównywalne dla monet obiegowych tej wartości. Liczba ludności Francji natomiast jest prawie 2 razy większa, więc i nakład powinien być prawie dwukrotnie większy niż w Polsce - chyba, że rynek pienięzny Francji rozwiązał te sprawy w inny sposób, albo w Polsce potrzeba było znacznie więcej gotówki niż we Francji.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ainolatak 1 marca 2019 14:31
1 marca 2019 21:00

Pani "zrodlo" dobrze oddaje realia turystyczne na Mont...

... rzeczywiscie 4 wielce tandetne muzea z wiekszoscia eksponatow z wosku... Franki maja w Lourdes fabryke i tam wyrabiaja te swoje "slynne" figury... swojego czasu zwiedzilam te fabryke, no i to bylo bardzo ciekawe... tak wiec Francja figurami woskowymi stoi i pachaja te figury woskowe absolutnie wszedzie, gdzie sie tylko da. Slyszalam tez, ze Mont St.-Michel to autentycznie turystyczna, francuska zlota kura, ktora znosi zlote jaja...

... ale jak wszystko co dobre szybko sie konczy... liczba turystow dosc drastycznie spada... a pare tandetnych sklepikow i - pomimo wygorowanej ceny - doskonale omlety Madame Poulard - to jednak za malo...

... no i zerowisko sie kurczy.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Pioter 1 marca 2019 16:10
1 marca 2019 21:22

OT

Od 1980 r. aż do wprowadzenia euro w obiegu był również papier płatniczy o nominale 20 francs (Debussy). Cała emisja wynosiła, jak podaje fr.wiki, 1 550 000 000 egzemplarzy w 18 rocznikach. [ Tirage total 1 550 000 000 d'exemplaires. ]

Biorąc pod uwage ruch turystyczny we Francji to sporo się, w przeciągu dziesięcioleci, mogło zawieruszyć poza granicami republiki.

Nadal w obiegu są czeki rozliczeniowe, którymi płaci się rachunki nie tylko przy kasie supermarketów.

Więc metal i papier wpisywały się w inflacyjny cug.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @ainolatak
1 marca 2019 22:39

Dzięki za świetny tekst.
Linia św. Michała Archanioła robi wrażenie, naprawdę nie wiedziałem, że te wszystkie miejsca kultu św. Michała są w jednej linii, a o większości miejsc(szczególnie o Skellig Michael) czytałem już dużo wcześniej.

 

P.S.

Mój patron z Bierzmowania to św. Michał

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Paris 1 marca 2019 21:00
3 marca 2019 08:09

Właśnie dlatego Mont stała się ponownie wyspą, żeby przyciągać turystów, których ponoć odstraszał i ten parking, i coraz mniej atrakcyjne wizualnie zapiaszczone otoczenie.

Ale dla mnie, to mogą zarżnąć złotą kurę, która ma przyciągać turystów na omleta i do tych plastikowych pseudo muzeów, a którym się nie chce wejść do opactwa. Niech będzie ich mniej, ale tych co przyjadą w miejsce z powodu świętego Michała Archanioła.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @saturn-9 1 marca 2019 15:21
3 marca 2019 08:10

Bilansowanie czyli balansowanie wiecznie spragnionego Lewiatana. Emisja pieniądza to jednak niezłe ZEROWISKO (© Paris).

Dziękuję za uzupełnianie, przez Pana, notek ciekawymi informacjami (tymi liczbowymi, których nie rozumiem również) i za pełne szacunku poczucie humoru :) pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Kuldahrus 1 marca 2019 22:39
3 marca 2019 08:17

Ja też nie wiedziałam, i to jest całkiem niezwykłe, oprócz tego, że pokazuje trasę wczesnośredniowiecznych pątników do Jerozolimy. Masz niezłego obrońcę :)

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi (Mt 5, 14-16)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak
3 marca 2019 11:08

Dziękuję  bardzo za interesujący artykuł i wycieczkę do miejsca, w którym nigdy nie byłem. Dodam przy tym, że w 2016 roku opactwo i kościół zostały zbadane przez archeologów i geofizyków. Zbadano podziemną kaplicę  Chapelle Notre Dame Sous Terre, która okazała budowlą pochodzącą z początków X wieku po Chr., co potwierdziło datowanie termoluminescencyjne, archeomagnetyczne i radiowęglowe. Wiele wskazuje na to, że dobudowany do skały mur jest częścią pierwotnego kościoła zbudowanego przez biskupa Auberta w VIII wieku i naśladuje podobną konstrukcję z sanktuarium św. Michała Archanioła z Monte Gargano, z tego samego stulecia. Wybrano to miejsce na budowę kaplicy, gdyż tu stał pierwotny kościół zbudowany przez biskupa Auberta. Nie ulega zatem wątpliwości, że kościół stał tu już w czasach poprzedzających panowanie Wilhelma Zdobywcy.

https://www.cairn.info/revue-annales-de-normandie-2015-1-page-153.htm#

Archeolodzy stwierdzili też istnienie średniowiecznego cmentarzyska z XIV i XV wieku, które znajdowało się blisko wejścia do klasztoru. Grzebano na nim pielgrzymów.

Chapelle Notre Dame Sous Terre:

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 3 marca 2019 11:08
3 marca 2019 11:28

Bardzo dziękuję za uzupełnienie! Ponoć jeszcze w XVII wieku w tym miejscu z twojego zdjecia stał oryginalny ołtarz z początku budowy Notre-Dame-sous-Terre. Tak było w relacji pisarza z tamtego okresu, nazwiska teraz nie pomnę.

Powinniśmy zrobić Ci taką pieczęć do przybijania pod różnymi wątpliwościami: ZATWIERDZONE PRZEZ GŁÓWNEGO ARCHEOLOGA SN ;)

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @smieciu 27 lutego 2019 23:37
3 marca 2019 11:28

Jednak nie można wiązać ściśle historii opactwa Mont Saint-Michel z historią Wilhelma Zdobywcy i Harolda. Badania archeologiczne pokazują, że postało ono wcześniej, a kaplica podziemna Matki Bożej, którą opisałem, powstała w X wieku na miejscu pierwotnego kościoła zbudowanego przez biskupa Auberta w VIII wieku, jako co najmniej druga lub trzecia świątynia w tym miejscu. Działalność budowlana i kult religijny na Mont Saint-Miche miejscu są znacznie starsz, niż czasy Wilhelma Zdobywcy (XI wiek).

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Stalagmit 3 marca 2019 11:08
3 marca 2019 20:06

Bardzo ciekawy artykuł. Jednak jak się wydaje wynika z niego że rzeczywiste historia opactwa zaczyna się w drugiej połowie Xw. wraz z przybyciem Benedyktynów. Co do wcześniejszej historii są jedynie hipotezy. Zwłaszcze że podobno był to okres kiedy z tych terenów zostały wygnane misje chrześcijańskie. Benedyktyni mogli być budowniczymi, czy też adaptorami pierwotnego małego kościoła. Artykuł zasadniczo mówi to samo co główny tekst ainolataka.

Nadal więc chyba pozostaje otwarte pytanie skąd, dlaczego ten kult archanioła Michała? Dodatkowo artykuł ten już w pierwszym zdaniu mówi że to co ogląda dzisiejszy widz zostało ukształtowne w XIw. i później.  To Wilhelm Zdobywca pewnie był tym człowiekiem, który dał ten impuls, dzięki któremu dzisiaj stoi tam coś więcej niż zrujnowany, niewielki i prymitywny, pierwotny kosciół Benedyktynów. Musiało to mieć oczywiście związek z kultem Michała. I niezależnie od wszelkich domysłów jakie możemy mieć co do istoty chrześcijańskiej misji z przed czasów Benedyktynów to oni nadali temu miejscu nowe życie i uznali że ten kult jest na tyle istotny by na nim bazować.

Według mnie pytanie o kult Michała wciąż jest otwarte i gdy autor tekstu napisze może o tych miejscach z linii, którą sam pokazał to pokusimy się o nowe fajne teorie :)

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @smieciu 3 marca 2019 20:06
3 marca 2019 22:47

Gdyby Pan uważnie przeczytał mój tekst, to nie nazywałby mnie panem, to po pierwsze :))

To co widzi dzisiejszy widz zostało ukształtowane przez wiek IX (stary kościół, na bazie którego można było wybudować Notre-Dame-sous-Terre). XI wiek, kiedy postawiono nowy kościół. Kolejne wieki, kiedy nieustannie dobudowywano pozostałe budynki, wioskę, fortyfikację. Wreszcie XV wiek, kiedy wybudowano, to co robi na wszystkich takie wrażenie, czyli Merveille. Następnie XVI wiek, kiedy zbudowano całe nowe prezbiterium kościoła romańskiego.... Największe finansowanie i rozrost opactwa to XV wiek! Więc XI wiek nie jest jedyną cezurą, tym bardziej jeśli chodzi o kult Archanioła Michała.

Bo pytanie o ten kult nie jest wcale jest otwarte i nie są to tylko hipotezy, co do kultu w pierwszym oratorium Auberta. Jak napisałam powyżej, miejsca z linii to sanktuaria św. Michała, podałam czas powstania, ale ciekawi tropiciele mogą pogrzebać w kolejnych sanktuariach i to opisać. Mi tego nie uda się zrobić, bo inne rzeczy wiszą, ale jest pole do popisu.

Jak widać kult Archanioła Michała był żywy i niewątpliwie V wieczne sanktuarium w Gargano było inspiracją dla wielu miejsc, w tym dla Mont. Tak jak w przytoczonym przez Stalagmita tekście stoi (i nie tylko tym), Aubert celowo zbudował kościół przypominający jaskinię w Gargano budując kościół, by był podobnym miejscem kultu - mówi o tym nie tylko tradycja słowna, ale też  IX wieczne (851 - 867r. ) dokumenty fundacyjne Revelatio ecclesiae sancti Michaelis: « Extruxit itaque fabricam non culmine subtilitatis celsam sed in modum cryptae rotundam, centum, ut aestimatur, hominum capacem, illius in monte Gargani volens exaequare formam. »

Po drugie, jeśli przeczytałby Pan mój tekst jeszcze raz, to znajdzie tam, że benedyktyni zostali sprowadzeni na Mont przez Ryszarda I w 966 r., który wywłaszczył wcześniejszych duchownych, którzy byli tam od VIII wieku :)

Więc benedyktyni nie mogli zbudować pierwotnego oratorium, w którym był kult św. Michała :)  Zbudowali Notre...które było kontynuacją miejsca jego kultu, tylko w większym kościele. W komentarzach pisałam też, że już od Ryszarda I zaczynają płynąć pieniądze na renowację oratorium, sanktuarium staje się miejscem pielgrzymek (zanim urodził się Wilhelm) i w końcu po zwycięstwie Wilhelma dostają znacznie więcej kasy, która umożliwia im rozbudowę i postawienie Notre... Z resztą Wilhelm sponsoruje wiele innych kościołów w tamtym czasie i później.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @smieciu 3 marca 2019 20:06
3 marca 2019 23:25

Ps.

Zwłaszcze że podobno był to okres kiedy z tych terenów zostały wygnane misje chrześcijańskie.

Czy może Pan sprecyzować to "podobno" i jaki okres? Szczególnie jeśli biskup Aubert przybył budować na Mont z okolicznego Avranches, gdzie miał swoje biskupstwo.  Od V wieku kiedy upada cesarstwo, nastaje czas Karolingów, na terenie Normandii  budowane są klasztory. Większość z nich niszczą wypady Wikingów, ale dopiero w końcówce XVIII wieku! Aubert budował zaś na samym początku wieku. Nie wiemy tylko, czy Wikingowie mogli zdobyć Mont, a jeśli tak, czy po prostu nie spalili (drewniany dach), tak jak w kolejnych wiekach wielokrotnie opactwo przeżywało pożary i zawalenia ścian, po czym się odbudowywało.

Może się mylę, ale mam nieodparte wrażenie, że próbuje Pan sugerować, że kult św Michała w tym miejscu wykreował Wilhelm Zdobywca. I wszelkie argumenty, że tak nie było, "powala" stwierdzeniem, że manuskrypty masowo się fałszuje, jednocześnie nie podając żadnych faktów i źródeł, które by inne hipotezy uwiarygodniały. Przyznaję, że to dosyć karkołomne :)

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @ainolatak
3 marca 2019 23:28

ZDJĘCIAAAA!!!

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @maciej-cielecki 3 marca 2019 23:28
3 marca 2019 23:35

ale, że co? :) coś nie tak ze zdjęciaaami? :)

zaloguj się by móc komentować


ainolatak @maciej-cielecki 3 marca 2019 23:41
3 marca 2019 23:48

jak zabierasz kogoś na wycieczkę, to widoki muszą być piękne,

nawet satelitę zamawiasz ;)

choć mi podobają się najbardziej te stare

zaloguj się by móc komentować

glicek @ainolatak
4 marca 2019 00:14

Jak ktoś chce zobaczyć klasztor z bliska jak i jego otoczenie - polecam i zapraszam do oglądania.

https://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=2080963&highlight=Saint-Michel&page=6

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ainolatak
4 marca 2019 09:02

Jeszcze raz bardzo dziękuję za życzenia i za ten tekst

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @saturn-9 1 marca 2019 13:46
4 marca 2019 09:11

Na zdjęciu mamy członków Monastycznej Wspólnoty Jerozolimskiej. Z lewej strony mnisi a z prawej strony są siostry (mniszki). Spotykają się razem na modlitwach i konferencjach. Poza tymi momentami żyją oddzielnie w osobnych częściah budynku.

Gdyby kogoś ciekawiło tutaj namiar na ich polską stronę:
http://wspolnoty-jerozolimskie.pl

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @mniszysko 4 marca 2019 09:11
4 marca 2019 09:18

Proszę Ojca, proszę o sprawdzenie poczty wewnętrznej.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ainolatak
4 marca 2019 10:54

Z tego co ja wyczytałem z linka Stalagmita wynika jasno że o historii Wyspy z przed czasów Benedyktynów nie wiemy praktycznie nic. Pierwsze archeologiczne struktury to Notre-Dame-sous-Terre które ewidentnie pochodzą z Xw. Nie wiemy praktycznie nic o czasach wcześniejszych poza tymi kilkoma pisemnymi wzmiankami z których główną jest dokument o założeniu misji przez Auberta.

Wiemy natomiast że na wskutek najazdów Wikingów życie monastyczne w tamtym regionie północnej Francji praktycznie zanikło. Nie ma praktycznie żadnych dokumentów z czasów IX i X wieku za wyjątkiem okolic Rouen w Normandii, spory kawałek od Wyspy. Cytuję to za linkiem znajdującym się w linku Stalagmita. Zlikwidowana została diecezja w Avranchez (wróciła dopiero w 990r.) do której należała Wyspa. Nawet dokument Normanów (a te są oczywiście są skażone pro normańskim skrzywieniem, wiele danych jest podawanych dzisiaj w wątpliwość) stwierdza że Benedyktyni zastali obraz upadku. Ogólnie Wyspa miałaby być JEDYNYM miejscem w tamtej okolicy północnej Francji gdzie przerwać miało jakieś życie monastyczne! W tym czasie przełomu IX, Xw.

Prawda jest taka że to założenie o ciągłości kultu, jakiegoś zgrupowania chrześcijańskiego na Wyspie opiera się zasadniczo tylko na paru skąpych wyrywkach tekstów. Nie ma żadnych mocnych danych a ogólny obraz upadku tamtych terenów sugeruje dla mnie jednoznacznie że jeśli jakaś misja chrześcijańska przetwała na wyspie to musiała być bardzo słaba i nic nie znacząca, lub że tak naprawdę i tam również mamy okres przerwy a te kilka zapisków czy też nawet manuskrypt opisujący historię Auberta należy zinterpetować inaczej.

Ale nie to jest ważne. Dla mnie po prostu oczywiste jest że rzeczywista historia Wyspy i kultu Michała zaczyna się od Benedyktynów. Którzy zastali na tyle puste miejsce że nawet nie wiadomo czy ktoś tam pamiętał o tym kulcie a jeśli już to czy cokolwiek znaczył.  Ciekawostką jest także że wyspa ta nazywała się Mount-Tombe. Współczesna nazwa Mont-Saint-Michel pojawia się dopiero w drugiej połowie Xw. ale stara jest często używana także później.

Cała wcześniejsza historia opiera się na kilku strzępach informacji z których najważniejszym jest Revelatio ecclesiae sancti Michaelis, którego datowanie opiera się na pewnej informacji na temat przebiegu granic w okolicy Wyspy, które podobno miało miejsce przez krótki czas w IXw. I to jest praktycznie wszystko co mamy z czasów z przed drugiej połowy Xw.

jeszcze raz podkreślę: Jako poważne miejsce kultu archanioła Michała wyspa zyskuje wraz przybyciem Benedyktynów. Wtedy należy szukać powodów dla których kult ten miał znaczenie. Takie jest moje zdanie. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego z tym jest jakiś problem. Przecież to są fakty. Gdyby nie Benedyktyni i donacje Normańskie nic by tam pewnie nie powstało. Przy czym warto pamiętać że Opactwo na początku znajdowało się pod kontrolą Bretańczyków, rzeczywiste wpływy Normańskie to dopiero wiek XI. A bitwa w której udział brał Harold toczyła się właśnie tam.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @smieciu 4 marca 2019 10:54
4 marca 2019 11:34

 

Ogólnie Wyspa miałaby być JEDYNYM miejscem w tamtej okolicy północnej Francji gdzie przerwać miało jakieś życie monastyczne! W tym czasie przełomu IX, Xw. Prawda jest taka że to założenie o ciągłości kultu, jakiegoś zgrupowania chrześcijańskiego na Wyspie opiera się zasadniczo tylko na paru skąpych wyrywkach tekstów.

Nikt tego nie powiedział, że w okresie ataków Wikingów przetrwało życie monastyczne, tak jak już pisałam Wikigowie mogli spalić, czy zniszczyć częściowo oratorium - ale czy to przerywa miejsce kultu na amen i dopiero inni są pierwszymi, które je tam po raz pierwszy przynoszą? Przecież historia Mont cała polega na przerwywaniu i odżywaniu kultu i o tym jest mój tekst, który, jak mam wrażenie, naprawdę dość nieuważnie Pan czytał, jeśli mówi, że Notre jest pierwotnym kościołem. Gdyby Rewolucja nie zostawiła z opactwa kamienia na kamieniu i spaliła o nim źródła to kult też by nie istniał? Nie ma czegoś takiego jak odbudowa? Pewno byłaby była niemożliwa, gdyby Wikingowie wycięli w pień całą ludność i wszystkie źródła zniszczyli, że pamięć o tym by nie przetrwała. Prawda jest tak, że z tej pożogi zarówno tradycja jak i szczątkowe źródła przetrwały i to co budowano, to coś co odrestarowywano już za Ryszarda I a potem rozbudowywano w Notre. 

:) Ani ja, ani to co powyżej napisałam (z różnych źródeł) o Ryszardzie sponsorującym restaurację pierwotnego kościoła/oratorium, którego ślady archeologiczne są, łącznie ze ścianą którą można oglądać, a który nie jest Notre, bo ten to już druga budowla, a nie pierwotna, ani zapisy o Aubercie, ani to, że dopiero w końcówce XVIII wieku był najazd Wikingów, a wcześniej budowane były klasztory i miejsca kultu, bo Mont nie był jedyny, nie przekona Pana. Ma Pan prawo mieć swoje zdanie i prawo do negowania różnych faktów.

Gdyby nie Benedyktyni i donacje Normańskie nic by tam pewnie nie powstało.

Nie pisałam wpisu o historii alternatywnej, kiedy np. Wilhelm nie pokonuje Conana, Bretończycy zajmują Mont i decydują czy zbudują coś większego czy nie,  ani o takiej nie rozmawiamy, ale pewnie nie może Pan obciąć sobie rąk, za tą powyższą pewność. Ale jeśli Pan chce porównywać VIII budowle do XI i późniejszych to oczywiście można powiedzieć, że te pierwsze to raczej kamienne prymitywy, niegodne kultu i pielgrzymowania.

Na szczęście zgadzamy się już z tym, że to nie Wilhelm był pomysłodawcą kultu ;)

 

zaloguj się by móc komentować


ainolatak @gabriel-maciejewski 4 marca 2019 09:02
4 marca 2019 11:41

Cieszę się, że wycieczka się podobała

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @ainolatak 4 marca 2019 11:34
4 marca 2019 11:53

>>> ani to, że dopiero w końcówce XVIII wieku był najazd Wikingów <<<

Trochę się pogubiłem... Wikingowie w końcówce XVIII wieku? To jest rewelacja!  ;-P 

P.S. Myślę, że warto byłoby to skorygować, bo nasz @śmieciu dostanie olśnienia, które zmiecie wszystko, co już zdążono ustalić, eh!

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @mniszysko 4 marca 2019 11:53
4 marca 2019 12:04

oczywiście VIII :)))

właśnie poleciałam chyba jakąś alternatywną historią, która rzeczywiście mogłaby zmieść na śmierć tymi dziesięcioma wiekami

dziękuję Ojcze za wychwycenie pomyłki!

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @mniszysko 4 marca 2019 09:11
5 marca 2019 11:55

Dziękuję Wielebny Ojcze za namiar na wspólnotę.

Nakrycie głowy zwiodło mnie na manowce odniesień.

'Mont Saint-Michel' żyje. Tradycja modłów i czuwania również. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować